Reklama
  • Poniedziałek, 2 grudnia 2013 (11:05)

    Przepis na życie: Pożegnanie z Anką

Aktorka i wokalistka zyskała popularność już 10 lat temu, wcielając się jako pierwsza w postać Agnieszki Dunin w serialu „Samo Życie”. Jednak prawdziwą sławę ugruntowała główną rolą w ukochanym przez telewidzów „Przepisie na życie”. Jej Anka Adamowicz pokazała, że nie ma takiej sytuacji, z której nie da się wyjść obronną ręką.

Nadeszła chwila rozstania – po 5 seriach przed nami ostatni odcinek „Przepisu na życie”. Prawie wszyscy bohaterowie poukładali swoje sprawy osobiste, a my napatrzyliśmy się do syta na restaurację od kuchni. Jakie są wrażenia odtwórczyni głównej roli?

Reklama

Ma Pani coś wspólnego z Anką Adamowicz? Zamiłowanie do gotowania na przykład? Żywiołowy temperament? Nieustępliwość?

Myślę, że łączy nas głównie pasja zawodowa – obie lubimy to, co robimy, obie czerpiemy radość ze swojego zawodu. Jestem też z natury optymistką, podobnie jak serialowa Anka, i obie z determinacją próbujemy realizować postawione sobie cele.

Wierzy Pani, że ktoś może się tak zmienić jak Pani bohaterka? Cicha i potulna na początku serialu, potem walcząca o siebie z pasją…

Wierzę, że życie zmusza nas czasem do wielkich zmian, a umiejętność bycia elastycznym bez zatracania przy tym siebie jest dużą cnotą. Anka ma apetyt na życie, trudności jej nie zniechęcają. Wręcz przeciwnie – motywują do walki o siebie i szczęście bliskich.

Ma Pani taką prawdziwą przyjaciółkę, jak Pola Madejska w serialu?

Owszem mam, jestem szczęściarą.

Zdradzi Pani, co czeka Ankę w ostatnim odcinku „Przepisu na życie”?

Uczuciowo Anka i Jerzy dobijają wreszcie do spokojnego portu. Zrozumieją, że są dla siebie najważniejsi i nareszcie zalegalizują swój związek. Wydaje mi się, że w obliczu tego wydarzenia problemy zawodowe zejdą na dalszy plan.

Rodzina a realizacja marzeń zawodowych. Da się to jakoś pogodzić?

To sztuka kompromisów. Nie można mieć w życiu wszystkiego, zawsze coś odbywa się kosztem czegoś innego. Ale to nie znaczy, że nie warto próbować. Od dziesięcioleci podkreśla się komplikacje z tym związane, jednak niektórym się to udaje.

Ponoć ma Pani swoją mapę marzeń. Co na niej jest?

To moja słodka tajemnica.

Czy są jakieś ulubione seriale, które Pani ogląda? A może inne programy?

Ostatnio czasu na oglądanie telewizji mam mało. W wolnych chwilach zatapiam się raczej w książkach. A ponieważ zostałam ambasadorką klubu działającego przy wydawnictwie Prószyński i S-ka, „Kobiety to czytają”, zdecydowanie przybyło mi obowiązkowych lektur. Ale dla mnie to naprawdę czysta przyjemność.

Nadszedł czas nieuchronnego pożegnania z „Przepisem na życie”. Więcej serii nie będzie. Zatęskni Pani za Anką Adamowicz?

Praca nad tym serialem zajęła nam prawie trzy lata. Miałam więc okazję, by związać się z moją postacią. Polubiłam ją i oddałam jej kawałek siebie. Ale przede wszystkim będzie mi brakować ekipy, która realizowała „Przepis”. Stworzyliśmy fajną serialową rodzinę, mam więc nadzieję na spotkanie przy innym projekcie.

Jakie ma Pani plany na „po serialu”?

Pracuję teraz nad nową płytą. Słowa Bolesława Leśmiana, a muzyka moja. Dałam upust swojej fascynacji polską muzyką ludową i nagrywam album, który niebanalnie, bo z przytupem, opowiada o śmierci. A od stycznia przyszłego roku mam nadzieję na spotkania z widzami „Przepisu” w całej Polsce – na koncertach.

Rozmawiała: Katarzyna Sobkowicz

Przepis na życie

Historia Anki, która po nieoczekiwanym rozwodzie musiała wziąć się w garść, zachwyciła widzów. To autorski pomysł aktorki Agnieszki Pilaszewskiej i, co się nieczęsto zda rza, pozostała ona jedyną scenarzystką przez wszystkie odcinki.

Telemax
Więcej na temat:Przepis na życie | przepis | Pani | Życie | z | Da | aktorka | przepisy

Zobacz również

  • „To suknia, w której miałam zagrać Kopciuszka. Mama szyła mi ją dwie noce. Była piękna! Błękitna, z białym tiulem. A diadem robił tata – z tektury, gumki i potłuczonych bombek. Niestety,... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.