Reklama
  • Środa, 16 października 2013 (11:05)

    Maja Ostaszewska: Marzyłam o Beatce

Rolą w serialu „Przepis na życie” udowodniła, że ma wielki talent komediowy.

TVN emituje piąty i podobno ostatni sezon „Przepisu…”. Będzie Pani tęsknić za Beatką?

Reklama

Myślę, że i ja, i moi koledzy z planu zatęsknimy za swoimi bohaterami. W tym serialu każda postać jest naprawdę dobrze napisana. Każdy z nas bardzo polubił swoją rolę.

Może to nie koniec? Serial miał się zakończyć na czwartym sezonie, a powstał ciąg dalszy.

Tak, ale wtedy widzowie nalegali, organizowali protesty. Scenarzystka i reżyser uznali, że jeszcze mają coś ciekawego do opowiedzenia. Więcej odcinków na pewno nie będzie.

Serial idealnie wpasował się w modę na kulinarne produkcje.

Rzeczywiście, promujemy miłość do jedzenia. A w Polsce ten temat jest szalenie modny. Ja też lubię dobre wegetariańskie jedzenie i dobre wino.

Szkoda tylko, że moja bohaterka nie potrafi nawet usmażyć jajecznicy (śmiech).

I w ogóle jest dość nieporadna, a nawet... nieznośna.

Bo taka ma być (śmiech). Ale i tak lubię tę bohaterkę. Jest inna od wszystkich, które grałam do tej pory. Taka postać jak Beatka była mi bardzo potrzebna. Po długim czasie grania poważnego repertuaru poczułam, że chcę zagrać coś ostrzej, jakąś śmieszną postać z wyraźnym rysem charakterologicznym. Beatka idealnie spełniła te potrzeby.

Długo się Pani wzbraniała przed serialami…

Powtarzam często, że ważne jest, aby aktor w świadomości widza był kimś neutralnym. Jestem Beatką, ale też gram w innych produkcjach. W kinach można oglądać film Małgorzaty Szumowskiej „W imię…”, a wkrótce będzie premiera „Jacka Stronga” Władysława Pasikowskiego, gdzie gram żonę Ryszarda Kuklińskiego.

Nie byłabym w tych rolach wiarygodna, gdybym pojawiała się za często w telewizji albo gdybym grała tylko w jednym serialu.

Ciągle marzą się Pani dodatkowe studia z reżyserii?

Nie wykluczam, że kiedyś wrócę do tych planów. Patrzę na moich kolegów i widzę, że to naturalna droga dla aktora. W pewnym momencie czują potrzebę, żeby powiedzieć coś więcej i zaczynają reżyserować. Ale ja w tej chwili o tym nie myślę. Mam dwoje małych dzieci, dużo pracy, a czasu mało.

Rozmawiała Marta Drelich

Na małym i dużym ekranie

W „Na dobre i na złe” zagrała Małgorzatę, siostrę Zosi Stankiewicz-Burskiej, przedstawicielkę koncernu farmaceutycznego.

W„Przepisie na życie” wciela się w Beatę, ginekolog związaną z kardiologiem Andrzejem (Piotr Adamczyk).

W filmie „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej (premiera 20.09) pojawi się u boku Andrzeja Chyry.

Teleświat

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.