Reklama
  • Czwartek, 28 listopada 2013 (14:06)

    Iwona Bielska: Podbija serca w serialu „Przepis na życie”

Co ja bym mogła reklamować? Frytki albo lek na wątrobę? Nie, to nie dla mnie. Musiałabym uwierzyć w produkt. Poza tym jestem za mało medialna i nikt nigdy nie proponował mi reklamy – mówiła „Gazecie Krakowskiej” jeszcze 2 lata temu. Dziś Iwona Bielska mogłaby reklamować wszystko.

Po roli w „Przepisie na życie” jest powszechnie znana. Duet, jaki tworzy z Dorotą Kolak, komplementują internauci i widzowie. Rzeczywiście, stworzyły aktorskie perełki.

Przyjście na świat było skomplikowane

Reklama

Urodziła się w Łodzi w domu przy ulicy Radwańskiej. Tam mieszkali jej cudowni dziadkowie. W jednym z wywiadów tak mówiła o przyjściu na świat: – Poród trwał 3 dni. Urodziłam się sina i nieruchoma.

Lekarz złożył mamie wyrazy współczucia i wyszedł. Położna chwyciła mnie za nogi i tłukła tak długo, aż wydobyła ze mnie pierwszy krzyk. Gdy miała kilka lat, zamieszkała z rodzicami na Julianowie, a potem przy ulicy Łagiewnickiej (Bałuty). – Łódź to był mój cudowny, wspaniały czas – mówi.

Głos fantastyczny, tylko coś z dykcją nie tak

Prababcia pani Iwony była córką niemieckiego fabrykanta. Wyszła za mąż za Rosjanina.

Jej babcia urodziła się już w Łodzi. Mama poślubiła rdzennego łodzianina. Dziadek Ludwik Bielski miał przed wojną kilka zakładów fotograficznych.

Po wojnie został mu jeden, przy ul. Przybyszewskiego. Jego córka też prowadziła zakład fotograficzny przy ul. Zgierskiej.

Pani Iwona nie przejęła tradycji rodzinnej, zaczęła pisać nową kartę. Uczyła się w LO przy ulicy Mostowskiego. Do dziś wspomina wspaniałą polonistkę Irenę Plocer, historyczkę panią Zawieję, która uczyła historii prawdziwej.

Była piątkową uczennicą

Iwona była piątkową uczennicą. Wygrała olimpiadę polonistyczną, która otworzyła jej wstęp na każdą uczelnię. Z jednym wyjątkiem – artystycznej. A ona była zainteresowana Filmówką. Przy pierwszym podejściu poległa. Dowiedziała się, że ma „chory głos”. Studiowała więc polonistykę i występowała w teatrach studenckich.

Po II roku postanowiła zdawać do szkoły teatralnej w Krakowie. Tak to wspominała: – Odpadłam po pierwszych eliminacjach. Siedziałam zapłakana na schodach w ciemnych okularach. Czekałam na kolegę z Łodzi. Nagle rozległ się tubalny głos dziekana: „Bielska tu gdzieś jest?”. „Jest”, odpowiedziałam, łkając. „Przyjdź jutro o ósmej na dodatkowy egzamin”.

Tym razem uznano, że głos ma fantastyczny, tylko z dykcją nie jest dobrze. Na szczęście, profesor Merunowicz zobowiązał się, że nauczy ją, jak się mówi „s”, „cz”, „dż”... Została warunkowo przyjęta. Tu wyprzedźmy nieco bieg historii.

Jej przyszły mąż, jeden z najlepszych reżyserów teatralnych i wyjątkowy aktor Mikołaj Grabowski, też dostał się na PWST w Krakowie za drugim podejściem po skorygowaniu „wrodzonej wady wymowy”. Na scenie zadebiutowała w 1977 roku w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Z tą sceną była związana przez 7 lat. Potem z Teatrem STU, Rozmaitości w Warszawie, Nowym w Łodzi. Właśnie tam zagrała jedną ze swoich największych ról – królową Elżbietę w „Królowej i Szekspirze”.

Imponujący dorobek filmowy

To po tej roli mówiła: – Nie boję się wyglądać na scenie brzydko. Dziś możemy ją oglądać na deskach Starego Teatru w Krakowie i w warszawskim Teatrze IMKA. Jej dorobek filmowy jest imponujący. Zadebiutowała w „Próbie ognia i wody”. Trzeba wspomnieć o „Wilczycy” – pierwszym polskim horrorze, „Pułkowniku Kwiatkowskim”, „Weselu”, za rolę Eluśki Wojnarowej otrzymała Orła. Ostatnie filmy to „Wałęsa. Człowiek z nadziei” i „Pod mocnym aniołem”.

Była taka piękna

O spotkaniu z Mikołajem Grabowskim mówiła: – Chodziliśmy po tych samych korytarzach szkoły teatralnej. Mikołaj był wtedy już na reżyserii. Przez 4 lata zagrałam u wszystkich, tylko on mnie nigdy nie obsadził. Mikołaj Grabowski: – Była taka piękna. Oczywiście, zauważyłem ją, tylko nie miałem śmiałości do niej podejść. Wydawało mi się, że nie mam szans. I tak się mijaliśmy. Przestali „się mijać” w 1983 roku. – To, co się między nami wtedy wydarzyło, jest niewyrażalne. Pojawił się palec opatrzności, który powiedział: „Tu i teraz. Wy. Razem” – mówił Mikołaj Grabowski.

Ważniejszy niż wszystkie role świata

Po roku urodził się syn Michał, dziś absolwent berlińskiej akademii filmowej.

– Nigdy nie musiałem rywalizować z teatrem czy filmem. Wiedziałem, że dla mamy jestem najważniejszy. Ważniejszy niż Królowa Elżbieta, Teresa, pani Zucker czy jakakolwiek inna postać – mówił.

To prawda, Iwona Bielska jest szczęśliwa, kiedy jej najbliżsi są szczęśliwi. To nie zmienia się od lat. I nie zmieni.

EP

Życie na gorąco
Więcej na temat:O.N.A. | Przepis na życie | przepis | Nie | Życie | frytki

Zobacz również

  • Wydawałoby się, że po takich zawirowaniach miłosnych Anki Adamowicz (Magdalena Kumorek), jakich jesteśmy świadkami od początku „Przepisu na życie”, nic już nas nie zaskoczy. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.