Reklama
  • Piątek, 18 października 2013 (15:00)

    Edyta Olszówka: Ciąża! I co dalej?

Edyta Olszówka po raz pierwszy w karierze gra kobietę w ciąży. Jej Pola z „Przepisu na życie” ma sporo dylematów.

Reklama

Czym Pola Panią zaskoczyła w piątym sezonie?

Swoja ciążą! Do tego spodziewa się bliźniaków! To jest dla niej duże wyzwanie i chyba nie do końca może się z tym faktem pogodzić.

Czego się boi?

Stagnacji, przejścia na boczny tor. Rodzi się w niej uczucie zazdrości, boi się, że będąc grubą ze spuchniętymi nogami, przestanie się podobać mężczyznom. Przeżywa różne lęki i depresje.Tęskni za szpilkami, za pracą w korporacji, za życiem pełnym przygód. Myślę, że te jej dylematy są w serialu prawdziwie pokazane.

Ale z drugiej strony dziecko to ogromne szczęście...

Nigdy nie byłam mamą, nie czułam tego stanu, ale słyszałam, że to rodzaj totalnej magii. U kobiety wytwarza się wtedy jakiś hormon szczęścia.

Zobaczymy rozwiązanie?

Nie, ale brzuch będzie mi rósł z każdym odcinkiem. Rozumiem już, co to znaczy, że kobiety w zaawansowanej ciąży nie mogą nawet zawiązać sobie sznurowadeł.

Jak wygląda Pani charakteryzacja?

Mniejszy brzuszek mam robiony z poduszki, natomiast te większe to piękne brzuchy z silikonu. Doczepiony jest do nich pępek, taki guziczek, którym sobie czasem kręcę. Wtedy garderobiane biją mnie po łapach, żebym nie popsuła rekwizytu.

Czy przyjaciółki będą Polę wspierać w tym trudnym dla niej czasie?

Każda żyje swoimi problemami. To egotyczne skupienie na sobie jest chyba charakterystyczne dla naszych czasów. Zauważyłam, że dużo rzeczy robimy w pojedynkę: sami przy komputerze, na spacerze, w kinie, już nawet obiady jadamy samotnie, co kiedyś było nie do pomyślenia.

Jeśli dobrze pamiętam, Pani nie lubi gotować.

Nie, za to kocham jeść. Zamiast martwić się, czy coś się nie przypala, czy jest smaczne, wolę zaprosić znajomych do restauracji i rozmawiać. Niektórych gotowanie uspokaja, ale mnie nie.

A co Panią uspokaja?

Spacer, przeczytanie książki, dobry film w kinie.

Do spacerów mobilizuje Panią pies Bolek?

Tak, ale przyznam, że sporo pomagają mi rodzice, którzy zajmują się moim czworonogiem. Bolek to pies po traumie, ktoś go zabijał, waląc nim o ścianę albo ziemię. Miał połamane wszystkie żebra. Teraz to już starszy pan, ma 11 lat i wiele mnie nauczył.

Rozm.: Ewa Modrzejewska

Kurier TV

Zobacz również

  • Gdy coś się kończy, inne się zaczyna. Po pięciu sezonach pożegnaliśmy bohaterów serialu „Przepis na życie”. Wiosną zastąpi go premierowa „Sama słodycz”. W głównej roli zobaczymy Piotra Adamczyka. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.